80. rocznica zakończenia II wojny światowej
8 maja 2025 roku starosta Krzysztof Lis po raz kolejny zaprosił mieszkańców powiatu szczecineckiego do wspólnego uczczenia jedno z najważniejszych wydarzeń w historii świata — zakończenia II wojny światowej. To już 80 lat od dnia, gdy w berlińskiej dzielnicy Karlshorst podpisano akt bezwarunkowej kapitulacji III Rzeszy, oznaczający kres działań wojennych w Europie. Choć od tamtej chwili minęły dekady, pamięć o ofiarach i bohaterach tego konfliktu wciąż pozostaje żywa.
Jak co roku, centralnym punktem uroczystości był pomnik Żołnierzy Armii Krajowej na szczecineckim cmentarzu. Przedstawiciele władz, służb mundurowych, organizacji kombatanckich, stowarzyszeń, dyrektorzy szkół i poszczególnych referatów, uczniowie, harcerze oraz duchowni oddali hołd wszystkim tym, którzy walczyli o wolność, suwerenność i niepodległość Polski.
Asystę honorową pełnił 11 Batalion Ewakuacji Sprzętu z Czarnego pod dowództwem ppłk. Marcina Zajkowskiego, nadając wydarzeniu szczególnie podniosły charakter. W przygotowanie uroczystości zaangażowali się uczniowie i nauczyciele ZS Nr 6 im. Stanisława Staszica w Szczecinku oraz ZS Nr 7 w Białym Borze.
Słowo Boże skierował do obecnych proboszcz parafii pw. Św. Krzysztofa w Szczecinku, ks. Bogusław Matusik.
Tradycyjnie okolicznościowe przemówienie wygłosił starosta Krzysztof Lis, podkreślając znaczenie pamięci historycznej w budowaniu tożsamości lokalnej i narodowej oraz dzieląc się refleksją nad wartością pokoju i koniecznością przekazywania historii młodszym pokoleniom:
Spotykamy się dziś – tu, na szczecineckim cmentarzu, w miejscu, które łączy pamięć, historię i refleksję. Spotykamy się w 80. rocznicę zakończenia II wojny światowej, aby oddać hołd wszystkim, którzy umierali za wolność, niepodległość i godność człowieka. Ta rocznica to nie tylko historyczna data – to również przypomnienie, że wolność nigdy nie jest dana raz na zawsze.
Ale czy możemy dziś, po 80 latach, powiedzieć, że to naprawdę Dzień Zwycięstwa? Czy to rzeczywiście koniec wojny, skoro wraz z pokonaniem jednego zła – nazizmu – znaleźliśmy się jako Polska w „innych objęciach”? Zostaliśmy włączeni w nowy porządek świata, ustalony nie na naszych warunkach, lecz ponad naszymi głowami.
Kapitulacja III Rzeszy w maju 1945 roku zamknęła rozdział wojny w Europie, ale prawdziwy koniec wojny nastąpił dopiero 2 września 1945 roku, wraz z bezwarunkową kapitulacją Japonii na pokładzie USS „Missouri”. To ważne rozróżnienie, bo dla części świata wojna trwała nadal – a dla nas, Polaków, choć ucichły działa, rozpoczął się czas zniewolenia innego rodzaju.
U źródeł tej powojennej rzeczywistości leży konferencja w Jałcie. To tam, w lutym 1945 roku, Wielka Trójka – Roosevelt, Churchill, Stalin – zdecydowała o kształcie Europy po wojnie. To tam zapadły ustalenia, które przypieczętowały los Polski i krajów Europy Środkowo-Wschodniej, wciągając nas w „blok wschodni”, podporządkowany sowieckiemu imperium. Jałta stała się symbolem zdrady, ale także fundamentem nowego, powojennego ładu, który przetrwał osiem dekad.
I chociaż świat się zmienia, skutki tamtych ustaleń wciąż są z nami. Dopiero dziś, po latach, zaczynamy dostrzegać próby podważania tego porządku – słyszymy głosy mówiące: „co nas obchodzi Europa?”, słyszymy, jak kolejne mocarstwa przewartościowują swoje sojusze. Historia zatacza koło. Czy zatem Jałta rzeczywiście się skończyła? A może wciąż jesteśmy zakładnikami tamtych decyzji?
Co my, Polacy, pamiętamy z II wojny światowej? Jaką lekcję chcemy przekazać młodym pokoleniom? Bo przecież wojna to nie tylko daty, bitwy i traktaty. To także symbole – znaki, które mówią więcej niż tysiąc słów.
To Westerplatte, gdzie garstka żołnierzy przez siedem dni stawiała opór potędze III Rzeszy. To Katyń, Miednoje, Ostaszków – miejsca sowieckiego ludobójstwa na oficerach Wojska Polskiego, zaplanowanego i wykonanego w ciszy lasów i dołów śmierci. To również ludobójstwo wołyńskie, ciągle niezamknięta rana, w której nie policzono wszystkich ofiar, nie odnaleziono wszystkich mogił, nie nazwano wszystkich winnych – rana, która do dziś kładzie się cieniem na relacjach polsko-ukraińskich.
To także losy żołnierzy, którzy walczyli na frontach II wojny światowej, a po jej zakończeniu nie otrzymali należnej im czci i miejsca w historii.
To generał Stanisław Maczek, który po wojnie zamiast zaszczytów musiał pracować jako sprzedawca i barman w angielskim hotelu. To generał Stanisław Sosabowski, niesprawiedliwie obarczony winą za niepowodzenie operacji Market Garden, któremu odebrano wszystkie wojskowe uprawnienia.
To generał Władysław Anders, który dowodził 2 Korpusem Polskim i wsławił się w walkach o Monte Cassino, Ankonę i Bolonię, zmarł na emigracji, pochowany skromnie na włoskiej ziemi, wśród swoich żołnierzy na cmentarzu w Monte Cassino.
Ale też to inni generałowie, jak Leopold Okulicki, który zmarł tragicznie w moskiewskim więzieniu, osądzony w Moskwie razem z innymi 15-toma przywódcami polskiego Państwa Podziemnego
jak generał Emil Fieldorf, powieszony 24 lutego 1953 roku, pochowany w nieznanym miejscu,
to 12 polskich generałów, którzy zostali zamordowani w Katyniu i Charkowie,
to setki tysięcy polskich bezimiennych bohaterów, którzy oddali swoje życie za Polskę. To oni są naszymi bohaterami.
To ich nieobecne groby, nieodnalezione szczątki, niezgaszona pamięć przypominają, że wojna nie skończyła się wraz z podpisaniem aktów kapitulacji.
Stojąc dziś przy grobie żołnierzy Armii Krajowej, pochylamy głowy w hołdzie tym, którzy walczyli o wolność. Ale stawiamy sobie także pytanie: czy młode pokolenia rozumieją cenę tej wolności? Czy potrafimy im opowiedzieć prawdę o tej wojnie, o jej złożoności, o jej dramatyzmie? Bo pamięć, która nie jest przekazywana, zanika. A historia, która nie jest opowiadana, staje się martwa.
Musimy więc pamiętać. Musimy przypominać. Musimy uczyć. Bo wolność – jak powiedział św. Jan Paweł II – jest nie tylko dana, ale i zadana. A historia nie kończy się w muzeach i podręcznikach – ona żyje w nas, w naszych decyzjach, w naszej wrażliwości na krzywdę, na niesprawiedliwość, na zło.
Niech ta rocznica będzie nie tylko wspomnieniem zakończenia wojny, ale i przestrogą, że pokój nie jest dany raz na zawsze. Bo widzimy dziś, jak historia potrafi się powtarzać, jak stare demony wracają – z nowymi sztandarami, ale z tą samą pogardą wobec człowieka.
Dziękuję Państwu za obecność, za pamięć, za wspólne trwanie w tej chwili zadumy i refleksji. Dziękujemy naszą dzisiejszą obecnością tym wszystkim, którzy w okresie okupacji naszej Ojczyzny walczyli o polskość, oddali daninę życia, aby Polska była Polską, abyśmy my – dzisiaj, na Ziemi Szczecineckiej mogli budować teraźniejszość i przyszłość oraz dostatek naszych mieszkańców i naszej Ojczyzny – Polski.
Niech żyje Polska – wolna, suwerenna, wierna swoim wartościom, silna własną, dobrze wyposażoną armią, a nie tylko zawartymi paktami i sojuszami.
Chwała bohaterom!
Obchody 80. rocznicy zakończenia II wojny światowej stały się nie tylko okazją do wspomnienia bohaterów, którzy walczyli na frontach, ale także momentem zadumy nad losem milionów ofiar cywilnych — kobiet, dzieci i mężczyzn, których życie przerwała wojna. To również czas refleksji nad współczesnymi wyzwaniami i odpowiedzialnością za budowanie świata wolnego od konfliktów.
Dziękujemy wszystkim mieszkańcom powiatu szczecineckiego, którzy swoją obecnością uczcili pamięć o tych, którzy walczyli o naszą wolność. Niech ich ofiara pozostanie dla nas nieustannym przypomnieniem o wartości pokoju i jedności.
Foto: TV Gryf

